| Mike - 2011-01-13 13:36 |
Jednostajny szum wentylatora mielącego stęchłe powietrze był jedynym dźwiękiem w zatopionym w półmroku pomieszczeniu. Dwa, zasypane papierami, książkami i zdjęciami biurka stały frontem do wejścia, każde w swoim własnym rogu. Tuż pod regałem pełnym papierowych teczek i skoroszytów. Było tego tyle, że zdawać by się mogło iż wpełzają one na sufit. Sufit, który nie był aż tak wysoko, bo ledwie dwa metry od podłogi. Jedynym źródłem światła goła żarówka na korytarzu, ledwo co rozpraszająca mrok przez wpółprzymknięte drzwi. Korytarz, pomalowany na biało… jakieś dziesięć lat temu, prowadził z prawej do solidnych metalowych drzwi, a z prawej do kolejnego zatęchłego pomieszczenia. Skapanego w świetle stuwatowej żarówki. Było równie zagracone jak pierwsze pomieszczenie, jedynymi różnicami były brak drugiego biurka, w zamian przy drzwiach stał stoliczek z elektrycznym czajnikiem i obdrapane ciemno zielone drzwi na przeciwległej ścianie. Prowadzące do wychodka, bo nazwanie tego łazienka było by poważnym nadużyciem. Za biurkiem siedział pomarszczony osobnik, jego równo przycięta broda była poprzetykana pasmami siwych włosów. Co chwilę poprawiał grube niczym denka od alpag okulary i wpatrywał się w monitor komputera.
Słysząc stukanie do metalowych drzwi powoli wstał i spod sterty papierów wyjął glocka i wsunął go z tyłu za pasek ździebko wymiętych garniturowych spodni.
Komenda Głowna na Puławskiej Jacek Kowalski i Mateusz Woźniak spotkali się przy schodach. - Też na dół? – zagadnął Jacek. - Taa, do balistyki? - Nie, niżej. - Ja też. – Przyznał się ponuro Woźniak. Po tej pokrzepiającej rozmowie nastała chwila niezręcznej ciszy. By ją przerwać ruszyli na dół. Z żalem minęli dział balistyki i zagłębili się w trzewia ziemi. Schody były wąskie, wyślizgane, ale za to nie miały poręczy, która dawałaby złudne poczucie bezpieczeństwa. W końcu stanęli przed ciężkimi metalowymi drzwiami. Drzwiami zaopatrzonymi w elektroniczny zamek z czytnikiem linii papilarnych. Popatrzyli po sobie pytająco. W całym budynku chyba nie było podobnego. Co ich specjalnie nie zdziwiło czytnik nie zareagował na ich kciuki. Kowalski zapukał.
Po kilku chwilach drzwi otworzyły się. - Papiery. – Powiedział brodaty i siwawy facet, mocno styrany przez życie. Zaszeleściło, gdy rozłożył rozkazy przeniesienia. – Dobra wchodźcie. Jestem Mariusz Tymański. Was nowy szef. A to – wskazał obdrapany korytarz i dwoje drzwi - Wydział T. Bez obaw nie będziecie się tu nudzić. Poprowadził ich do ciemnego pomieszczenia, pomacał po ścianie i chwile później zabrzęczały dwie wiekowe jarzeniówki. - Ogarnijcie sobie trochę, bo tu będziecie pracować. U mnie jest czajnik, do klopa tez będziecie chodzić przez moją kanciapę. Jak się rozgościcie zapraszam do siebie. To wprowadzę was. Wyszedł i zamknął za sobą drzwi, zostawiając ich samych. Jarzeniówka zamrugała i zaczęła irytująco brzęczeć.
|
| Andemus - 2011-01-13 18:44 |
Mateusz patrzył na jarzeniówkę dobre 15 sekund. Otrząsnął się i spojrzał na swojego towarzysza, on też podziwiał otoczenie. Następnie rozejrzał się po dość obskurnym korytarzu. W jednym z zaciemnionych rogów leżała jakaś sypka substancja. Najwyraźniej planowana ofiara jeszcze nie spróbowała jej smaku. Próbował się powstrzymać, ale to było silniejsze od niego i się uśmiechnął. - Nie no w policji się nie przelewało, ale ten wydział ewidentnie nie należał do lubianych - Pomyślał, że może to i dobrze, ale skrzywił się na myśl codziennego korzystania z tych schodów - ...aaa i jeszcze łażenie przez obcy pokój, aby odcedzić kartofelki. Uśmiech nie znikał z jego twarzy – pewnie kibel to zwykła dziura, do której trzeba trafić – pomyślał i ruszył z ciekawością w kierunku pokoju.
Drzwi do pokoju otworzyły się z jękiem. W tym pomieszczeniu było jeszcze ciemniej niż na korytarzu. - Nie..nie..nie..! Trzeba tu będzie wprowadzić nieco zmian! - Rozejrzał się po jednej wielkiej stercie różnej maści dokumentów. - Co to za bałagan! Jak ten człowiek chciał tu cokolwiek odszukać? Nie..nie..nie..! - zaiskrzyły jego oczy – przez miesiąc nie złożę tych materiałów do kupy! Spojrzał na swojego kompana. Nie znał go ale był ciekawy jego opinii – interesujące co? Które biurko życzy sobie pan dyrektor? – gestem dłoni wskazał kolejne biurka
|
| Yory - 2011-01-13 20:40 |
Jacek rozejrzał się dokładnie. Widok nie był zbyt optymistyczny ale zapowiadała się ciekawa przygoda w tym zapomnianym przez ludzi miejscu :). Sam nie wiedział czemu ale miał wrażenie, że to jest to na co czekał całe życie. Przyjrzał się dobrze swojemu towarzyszowi. Ciekawe co zrobił, że go tu zesłali - pomyślał. Cześć, jestem Jacek Kowalski - powiedział wyciągają rękę na powitanie do nowego towarzysza. Jak pozwolisz to wezmę to biurko - wskazał na pierwsze z brzegu zawalone jakimiś pożółkłymi papierami. Łagodnie przeniósł papiery na ziemię i położył swoją torbę na biurku.
|
| Andemus - 2011-01-14 09:17 |
Przyjął uścisk dłoni - miło poznać, Mateusz Woźniak - zaintrygował go ten człowiek. Był opanowany i nie było widać po nim zdegustowania czy zaskoczenia. W sumie nie wziął pod uwagę, że to miejsce może być doskonałą odskocznią, odpoczynkiem od wcześniejszej pracy. Siedzenie na tyłku, skupienie - pomyślał - tylko będzię musiał poprawić tu oświetlenie. Przypuszczał że to może się okazać zwykłe achiwum, z którego nie będzie musiał wychodzić w ciągu dnia pracy. Nabrał pozytywnej energii i chęci do nowej pracy. Również zaczął delikatnie przekładać wszystkie materiały ze swojego biurka, niektóre z teczek miały wypisane mazakiem jakieś skróty numerów bądź mało mówiące skróty tematyczne - wygląda ciekawie.
- Idziemy od razu pogadać z naszym szefem? - spojrzał w kierunku Jacka
|
| Yory - 2011-01-14 10:38 |
- Czemu nie, dowiedzmy się co Nas tu czeka. Ruszyli w stronę drugiego pokoju brnąć przez sterty porozrzucanych w nieładzie teczek i papierów. Po wejściu do pokoju nowego szefa rozejrzeli się podziwiając wnętrze jego "gabinetu"
|
| Mike - 2011-01-17 15:21 |
Nacieszywszy się atmosfera nowego biura poszli do szefa. - A zapraszam, zapraszam. – siorbnął ze szklanki z nie wyjętą łyżeczką i zaprosił ich gestem do siadania. Krzesło wolne od papierów było tylko jedno, obecność drugiego sygnalizowało oparcie wyglądające zza stosu papierowych teczek z szarej tektury. - Zanim zaczniecie się przebijać przez archiwum mam dla was robótkę. Taki test można powiedzieć. Parę dni temu spłynęła do nas sprawa serii samobójstw przy moście Świętokrzyskim. Jest wasza – podał im teczkę z aktami – Na pierwszy rzut oka ofiary są niepowiązane. Poza dwoma rzeczami: wszystkie ofiary utonęły i to byli mężczyźni. Taka porada na początek: miejcie otwarte umysły. Taak, tak jak ich poprzednik Jarosław Bogucki. Podobno ma na tyle otwarty umysł, że teraz chłonie wszelkie doznania jak gąbka w IPiN na Sobieskiego. Dosłownie. - Ale to potem, teraz pewnie macie pytania?
|
| Andemus - 2011-01-17 17:38 |
Przyjął teczkę i spojrzał na okładkę, nie wyglądała nadzwyczajnie i była podpisana podobnie jak wcześniejsze. -no właśnie - rzekł i spojrzał na Jacka, który najwyraźniej pozwolił mu się wypowiedzieć pierwszemu - seria samobójstw i to w ostatnim czasie - przeciągał aby wyważyć słowa - czy taką sprawą nie powinien się zająć wydział zabójstw? jak kojarzę mają też tam komórkę od ewentualnych seryjnych zabójców? - Rozejrzał się po pokoju i stertach papierzysk - poza tym - przeniósł wzrok na Mariusza - właściwie nie wiemy czym zajmuje się wydział T? Noo poza tym że mogę teraz zgadywać, że to nie jest archiwum? Ponownie rozejrzał się po pomieszczeniu - no i gdzie pozostała część pomieszczeń i ludzi tego wydziału?
|
| Yory - 2011-01-17 19:15 |
- Mateusz ma rację szefie. Powiedz nam o co tu chodził. Dostępu tu bronią porządne drzwi z czytnikiem linii papilarnych, a za drzwiami kryje się kilka zagraconych pomieszczeń i jeden pracownik. To nie jest jakiś zwykły wydział. Coś tu jest nie tak. Coś o czym się nie mówi poza tymi pomieszczeniami. Jacek zaczynał coraz bardziej się zastanawiać o co w tym wszystkim chodzi, coś jest nie tak - pomyślał.
|
| Mike - 2011-01-18 09:59 |
Tymański popatrzył na nich bez słowa. - Sprawa przyszła z wydziału zabójstw. Orzekli samobójstwo w każdej ze spraw. Także w przypadku jednego ze śledczych… męczyli się z tym trzy miesiące. W końcu ktoś przypomniał sobie o nas. I tu… - sięgnął do szuflady, ale najwyraźniej się rozmyślił, bo wyjął pustą rękę - … wchodzi nasz wydział.
Na schodach zaszurały buty, niestety żaden z rekrutów przez pancerne drzwi tego nie mógł usłyszeć. Krok za krokiem gość zbliżał się do drzwi.
- A wy – ciągnął szef – macie nasrane we łbach. Jak każdy nowy. Wszyscy opowiadają bujdy o Wydziale T, że ścigamy Ufo, że tropimy wróżki z bazarów… Przerwało mu donośne walenie w drzwi. Wszyscy zerknęli w kierunku korytarza, gdy rekruci wrócili wzrokiem do Tymańskiego spojrzeli w wylot lufy. - Bez jaj – powiedział widząc ich miny – przecież was nie kropnę – mówiąc to wsadził broń za pasek spodni wstając. - Nie jesteście jedynymi nowymi w wydziale – wyszedł na chwilę, by po minucie wrócić z brunetem, całkiem przystojnym. - To wasz nowy kolega – zerknął w papiery – Kamil Strzelecki. Siadaj. Polecenie z pewnością było testem na kreatywność, bo było tylko jedno krzesło, poza drugim ledwo wyglądającym spod pryzmy akt. – Chłopaki pokażą ci potem wasz gabinet, biurkami jakoś będziecie się dzielić. Usiadł za biurkiem i podjął jakby wcale nie przerywał: - Tak więc opowiadają o nas niestworzone rzeczy. Prawda jest taka, że zajmujemy się przesranymi sprawami. Których nikt nie rozwiązał, ba nie wiedział nawet jak ugryźć. Niestety jesteśmy niedocenianym wydziałem i jak widać wokoło, mamy więcej pracy niż ludzi. Na szczęście część spraw można olać. Jak tu pobędziecie będziecie wiedzieli które, na razie to co ja powiem to świętość. - A, był bym zapomniał. Wasz poprzednik… plotki o nim są przesadzone. Odszedł na właśnie życzenie, po prostu ta robota nie jest dla ludzi o słabym charakterze.
|
| Leoncoeur - 2011-01-18 10:14 |
Spodziewanie się kreatywności po Kamilu było raczej pobożnym życzeniem. Nieogolony kilkudniowy zarost, przekrwione oczy i zmierzwione włosy sprawiały wrażenie jakby ktoś go połknął, przeżuł i wypluł, nierówno zapięte guziki pogniecionej koszuli tylko potęgowały to wrażenie. Strzelecki w drzwiach jeszcze zaciągnął się krzywo wystającym z ust papierosem, gasząc go w kapslu po piwie wygrzebanym z kieszeni skórzanej kurtki. Podpierając się o ścianę, masował lekko skronie i mrużył boleśnie oczy gdy Tymański uderzał w głośniejsze tony. Ożywił się trochę zauważając drzwi do kibla, jego mózg skonstatował że jest tam woda która zdawała mu się jedynym remedium na potwornego kaca dręczącego go od przebudzenia. Na razie jednak ze zbolałym wyrazem twarzy starał się trzymać prosto i nie odzywając się próbował dotrwać do końca tej swoistej "odprawy".
|
| Andemus - 2011-01-18 14:19 |
Mateusz zmierzył dość zdegustowanym wyrazem twarzy nowego towarzysza. - Interesujące - pomyślał - ciekawe czy jeszcze kogoś tu sciągnęli - Witam serdecznie! - rzucił i jednocześnie wyciągnał dłoń - Mateusz Woźniak.
- mówi Pan - zerknął na szefa - że poprzednik odszedł z własnej woli. To było was tylko dwóch do tej roboty? Pokręcił głową - to albo pracujecie 2..4.. na dobę albo to są sprawy, których rozwiązania raczej nikt nie oczekuje. Spojrzał pytająco. Jednocześnie popłynął myślami jak będzie spędzał czas wolny.. przy biureczku.. olewka.. poczyta sobie to jedną, to drugą teczuszkę.
- aa właśnie - wytrącił się z zamyślenia - nie mamy żadnych komputerów przy biurkach?
|
| Mike - 2011-01-18 15:15 |
- Cóż, Nowak miał swojego laptopa, gdzieś tam poukładał pod ścianami monitory, bo za dużo miejsca zajmowały na biurku. Pokopiecie to znajdziecie, tylko bałaganu nie róbcie za dużego. Ktoś to w końcu będzie musiał pokatalogować… Nie sprecyzował kto będzie tym szczęśliwcem, ale niektórzy mogli się domyślić. - Pracujemy ile będzie trzeba. Na razie jeśli to wszystko zapoznajcie się z aktami. Popatrzył wyczekująco.
|
| Yory - 2011-01-18 17:48 |
- OK szefie, idę poszukać komputerów. Przechodząc obok nowego kolegi powiedział: - Cześć Kamil, jestem Jacek Kowalski. Mam nadzieję, że będzie nam się dobrze współpracowało. Minął go i zniknął gdzieś w drugim pokoju. Po chwili można było usłyszeć jakieś szuranie i inne dziwne odgłosy przesuwanych papierów.
|
| Leoncoeur - 2011-01-18 18:11 |
Po uściśnięciu dłoni obu towarzyszy niedoli oraz zaprzestaniu wydawania morderczych dźwięków przez ich szefa, Kamil poczuł się nieco pewniej i skierował do łazienki. Napełnił plastikową butelkę po wodzie mineralnej, jaką zdążył wydudnić od rana i wrócił do wspólnego pomieszczenia siadając przy jedynym wolnym biurku. Zrobił na nim miejsce przesuwając część teczek, tak aby butelka miała gdzie stać. Sięgnął do kieszeni wyjmując jakieś opakowania. PLUM - aspiryna PLUM - alkazelcer PLUM - 2KC Tabletki wpadały do wody zaczynając syczeć i pienić się, co wywołało tylko zbolałą minę Kamila. Śniadanie mistrzów, mieszanka tyleż niebezpieczna co będąca jedyną odtrutką. Strzelecki przyssał się do butelki i pił z godnością nie reagując na spojrzenia pozostałych. Po dłuższej chwili oderwał się od płynu i oparł na krześle przymykając oczy. We łbie wciąż łupało, tymczasem Jacek porządkował papiery wywołując przy tym burze szalonych i zabójczych decybeli. - Ja tam boje się zaglądać do tych papierów. - rzekł niewyraźnie - słyszałem, że te sprawy fabrykują na lewo typy z wydziału wewnętrznego by sprawdzić czy dochodzeniówka odróżni je od tych prawdziwych. Ci z dochodzeniówki zaś wysyłają to do "Faktu", "Super Ekspresu", lub tutaj. Tutaj te najbardziej porąbane. - dodał drapiąc się po głowie.
|
| Yory - 2011-01-18 18:35 |
- Taa. Tutaj trafiają sprawy, w które gazety by nie uwierzyły. - Jednego można być pewnym. Nie będziemy się nudzić czytając akta spraw. Na pewno znajdzie się tam wiele ciekawych przypadków. (A przynajmniej mam taka nadzieję - pomyślał sobie Jacek). Udało mu się w końcu odkopać jakieś stare komputery starannie obsypane stertami akt tak jakby ktoś zrobił to celowo. Ustawił jeden na biurku i podłączył do prądu. Dziwnym trafem ten akurat zadziałał co było miłym zaskoczeniem patrząc na jego stan techniczny. - Ha. Udało się. Jeden sprzęt działa. Zobaczmy co w nim znajdziemy - powiedział Jacek i zaczął przeglądać zawartość dysku komputera. Raz na jakiś czas zerkał na ledwo żywego Kamila współczując mu ciężkiego stanu i starając się w miarę cicho klikać w klawisze klawiatury. :)
|
| Andemus - 2011-01-19 11:05 |
Mateusz opuścił pomieszczenie szefa i ruszył korytarzem w kierunku swojego pokoju. Stanął jak wryty w drzwiach. Z lewej strony zobaczył Jacka, który krzątał się wśród ułożonych przy ścianie na kształt wysokich wieży różnych dokumentów. Przekładał na oko po dziesięć pięter i powoli odkrywał tajemnice, jakie znajdowały się za world trade center. Spojrzał w prawo i zobaczył swoje biurko, z którego jeszcze piętnaście minut temu zdejmował inne teczki. Siedział teraz przy nim Kamil, najwyraźniej zmęczony ostatnimi przeżyciami, który przyrządzał "coś" w jakiejś zużytej plastikowej butelce – nieźle – pomyślał – szkoda że jeszcze nie zarzuci tych nóg na biurko.
- widzę – rzekł z uśmiechem do Kamila – że będziemy dzielić wspólne biurko. W sumie możemy rozważyć zrobienie tu porządku i wstawić jeszcze jedno? – przerzucał swój wzrok to na jednego to na drugiego. Poczekał aż Jacek ustawi zakurzony i mocno dotknięty czasem stary monitor CRT natomiast Kamil wysączy niczym zagłodzona pijawka połowę zawartości butelki. – a tak w ogóle co się u Was stało że tu trafiliście? – nie czekając na odpowiedź poprawił ułożenie marynarki na swoim ciele i podszedł do drugiego kąta, w którym piętrzyły się inne dokumentalne budowle niczym Burdż Chalifa czy Sears Tower.
|
| Leoncoeur - 2011-01-19 11:49 |
- Ależ skąd, jak dla mnie jest Twoje - zaczął niezgrabnie wstawać od biurka, uznając że odstąpienie miejsca spoczynku teraz gdy go bardzo potrzebował, jest sensownym rozwiązaniem w aspekcie nieformalnego odcięcia się od pierdolnika złożonego z akt różnych spraw w chorej ilości teczek i pozostawienia go w wyłącznym spadku Mateuszowi. Skoro już był na nogach wziął się powolnie i bez zacięcia do pomocy Jackowi w podłączaniu kabelków komputera. Wejście myszy i klawiatury PS/2. Kamil przez chwilę zastanawiał się czy może to nie 386 z win95, a nachylając się zobaczył kieszeń CD-ROM. Szok, spodziewał się przerzucania danych na dyskietkach pięciocalowych. - Ot takie tam - niewinnie mruknął w odpowiedzi na zapytanie o powód zsyłki. - uwzięli się na mnie, ot co! - pokiwał głową z przejęciem na poparcie tego argumentu używanego jak świat długi i szeroki, przez większość dzieciaków w szkołach gdy spytać je o złe oceny czy uwagi w dzienniczku. - To spisek, może i cosik mi nie wyszło ale żeby zaraz tu wysyłać? To zmowa chłopie, mówię ci.
|
| Mike - 2011-01-19 14:15 |
Wspólnymi siłami odkopali dwa komputery i złożyli je do kupy. Faktycznie monitory zajmowały prawie po pół biurka. Całą trójka przyzwyczaiła się do dobrobytu i brak płaskiego monitora mógł wywołać szok. Podobnie jak numer 98 przy słowie Windows. Nawet dopisek, że to edycja specjalna nie poprawił im humorów. Dysk pierwszego zmartwychwstałego komputera zawierał kilka katalogów oznaczonych podobnymi kodami jakie widniały na teczkach. Datą utworzenia najnowszego pliku był 4 grudzień 1999 roku. Czyżby zagrożenie ze strony pluskwy milenijnej spowodowało ukrycie sprzętu pod kilogramami papieru? Co poza tym? Archaiczny Office budził lekki uśmiech. A co to? - Panowie uwaga! Tu gdzieś jest drukarka! – oznajmił Jacek grzebiąc w komputerze – Stawiam na igłówkę. - Ciekawe czy jeszcze na papirus – mruknął Kamil. - Jest też zła wiadomość… nie mamy Internetu.
Tymczasem Mateusz w drugim rogu znalazł szafkę, a w szufladzie… kanapki zawinięte w folie, widelec, dwa wyszczerbione kubki i sczerniałą łyżeczkę. Kolejna szuflada zawierała pająka, garść spinaczy biurowych i ulotkę z knajpy. Ceny były zachęcające. Szkoda, że teraz w tym miejscu stały bloki.
Ogarnąwszy jako tako zdecydowali się w końcu zajrzeć do otrzymanych akt. Pięć samobójstw. Sami mężczyźni. Prawnik, dyrektor kreatywny, kurier rowerowy, magazynier z marketu i diler prochów. Dwaj pierwsi biegali wzdłuż Wisły i trupy znaleziono ubrane w dresy. Kurier, wg informacji z jego firmy jechał z przesyłką na drugi brzeg. Został po nim tylko rower oparty o barierkę i plecak z paczką. Magazynier spacerował z psem, pies wrócił do domu (jak to określił specjalista) znerwicowany i mokry. Ostatni wg danych narkotykowego miał tam rewir. O dziwo w saszetce przy pasie miał nie sprzedane działki i pieniądze. Poza płcią i stwierdzonym przez lekarzy i biegłych samobójstwem nie łączyło ich nic. Na pewno nie byli klientami dilera, toksykologia wykazała, że byli czyści. W pracy wiodło im się w miarę dobrze, nie mieli żadnych problemów rodzinnych. Patolog nie znalazł na ich ciałach żadnych znaków przemocy. Tylko pośmiertne rany od obijania się zwłok o kamienie. Żadnych świadków zajścia nie odnaleziono. W spisie załączników widniały zdjęcia miejsca zdarzenia, ale najwyraźniej zginęły po drodze. Do pełnych raportów medycznych i przesłuchań rodzin dostęp był prosty, sygnatury widniały jak byk wystarczyło zalogować się do systemu…
|
| Andemus - 2011-01-19 17:32 |
Wertował dokumenty w oczekiwaniu, że na pierwszy rzut oka nasunie mu się to "coś", co nie będzie pasowało do innych elementów. - faceci - siedział zamyślony - każdy zupełnie inny, powiązane miejsce. Fakt mogłyby to być samobójstwa, w końcu jak czytał większa część samobójstw jest wykonywana przez mężczyzn. Cóż, może nie wytrzymali ciśnienia. Przypomniał sobie swoje chwile słabości z młodszych lat ale szybko uciął myśli.
- brak obrażeń.. wyższy poziom adrenaliny we krwi oznaczałby zdenerwowanie, ewentualny nacisk psychiczny - zaśmiał się - też mi droga dedukcji, jakby samobójca zabijał się bez emocji. Taak to na pewno był ten hipnotyzer z ronda waszyngtona, który jak pisali nabierał staruszki na francuskiej, że widzi przyszłość i je okradał. Pewnie uwierzył w swoje moce i postanowił zabijać, i to zabijać facetów. Dowodów brak, obrażeń brak, świadków brak. Wszystko pasuje, no może poza detalem że od roku siedzi w zakładzie karym nr 2 w grudziądzu. Zaraz, zaraz – zastanowił się – szef wspomniał, że jedną z ofiar był śledczy, gdzieś tu były jego dane.
- chłopaki - skrzywił grymas twarzy - trochę jeżdżenia będzie.. to jak, losujemy kto gdzie czy może podpytamy najpierw kumpli tego agenta, z której strony wisły były znajdowane ciała? kurde z dokumentacji wynika, że były tu zdjęcia ale najwyraźniej - udał zdziwienie - zaginęły.
|
| Yory - 2011-01-19 17:40 |
- Zobaczmy co napisali w raportach medycznych. Jacek zalogował się do sytemu i wpisał sygnaturę pierwszej sprawy. Akurat trafiło, że tą sprawą było samobójstwo prawnika. Powoli czytał raport analizując fakty. Następnie przejrzał pozostałe raporty wypisując sobie podobieństwa i różnice w tabelce. - Przydałoby się uruchomić drukarkę. Ciekawe pod którą sterta leży? Kowalski zaczął przeglądać pozostałe sterty papierów aż udało mu się znaleźć coś co było przodkiem drukarki. Dziwnym trafem po podłączeniu nawet działała. To może być ciekawa sprawa, może jednak to nie jest zesłanie, a szansa na przygodę? I kim są jego nowi towarzysze? - trzeba to będzie sprawdzić pomyślał.
|
| Leoncoeur - 2011-01-20 12:49 |
Kamil pomasował skronie, "poranna mieszanka" zaczynała działać. - Jak dochodzeniówka męczyła się z tym trzy miechy, to chyba przesłuchali wszystkich. - skrzywił się próbując zdeprecjonować pomysł jakichś dodatkowych przesłuchań które wiązałyby się z jeżdżeniem po mieście. - Pięciu typów popełniło samobójstwo, wielkie mi halo że Wisłę wybrali. Może jeszcze tego psa przesłuchać mamy co "mokry i poruszony" do domu wrócił? Zerknął przez ramie Jacka na monitor gdzie widać było, że nie da się za pomocą tego rupiecia osiągnąć jakichkolwiek dodatkowych informacji. - Przejrzyjmy dokładnie te akta i wszelkie dane, ale mówię wam, w jajo nas tu robią... Możnaby na górze z jakiegoś komputera skorzystać, idziemy?
|
| Andemus - 2011-01-20 17:50 |
- w jajo mówisz? - zerknął na Jacka, którego najwyraźniej intrygowało podłączanie drukarki modelu Epson Stylus Photo 870. Wzruszył brwiami nawet nie taka archaiczna. - w jakim sensie?- spojrzał na Kamila - że to podpucha i coś ukrywają? czy po prostu że jest rozwiązana a szef chce wybadać jakie formy analizy byśmy przyjęli?
- no dobra to chodźmy na górę do informatyków, przynajmniej u nich się nie będziemy martwić o dostęp do zasobów sieciowych - uśmiechnął się - Jacek, tyyyy idziesz z nami? - nie wiedział czy chce mu przerywać tą fascynującą zabawę.
|
| Yory - 2011-01-20 18:06 |
- Mogę się przejść z Wami, chociaż mam podejrzenia, że gdzieś tu jest ukryte gniazdo sieciowe. Tylko trzeba je znaleźć. Jacek przerwał swoje pasjonujecie zajęcie i poszedł razem z Kamilem i Mateuszem na górę.
|
| Andemus - 2011-01-21 10:44 |
Ruszyli korytarzem w kierunku wyjścia. Mateusz uchylił drzwi do drugiego pokoju. - szefie, wychodzimy się przewietrzyć.. czy dostaniemy jakieś kody dostępu do tej twierdzy czy po prostu dodasz nasze linie papilarne do bazy swoich przyjaciół? - uśmiechnął się
|
| Mike - 2011-01-21 16:47 |
Szef popatrzył znad monitora na nich. - Jutro dostaniecie karty magnetyczne i kody. I wasze odciski wpiszemy w zamek. Dziś muszę robić za odźwiernego. Można wiedzieć gdzie idziecie? - wstał, chowając glocka za pasek i ruszył zamknąć za nimi drzwi.
|
| Andemus - 2011-01-23 15:47 |
Idziemy na górę - rzucił - poszukamy w naszej bazie jakichś dodatkowych informacji. Tutaj niestety, nie znaleźliśmy żadnych punktów zaczepienia.
Już w drodze do wyjścia - szefie,a ten nasz człowiek.. rzekomy samobójca...hmm.. możesz wskazać kto z nim współpracował, ewentualnie z kim gadać na jego temat?
|
| Leoncoeur - 2011-01-24 15:22 |
Kamil z radością wydostał się z piwnicy zmierzając ku górze, zamknięte pomieszczenia pełne teczek z 'wariatem' jak Tymańskiego określano gdzieniegdzie, to nie było właściwe miejsce. - Z Informatyków nikogo bliżej nie znam, a wy? Jak kojarzę tych 'nolifów' siedzących z nosami w komputerach to wołami ich od ich monitorów nie odciągniemy żeby w bazie poszperać - rzucił do towarzyszy. - Jakby nie wyszło to w Zespole Ewidencji Wydziały Spraw Osobowych Biura Kadr i Szkolenia, siedzi niejaka Pani Basia. Wielce sympatyczna, a cyc ma wielki jak góra i choć idzie jej pod czterdziestkę to jest na co popatrzeć. Łasa na komplementy, można ją zagadać by nas na chwilę wpuściła aby poszperać w bazie. Doszli do Biura Łączności i Informatyki. - Tak czy owak musimy z nimi tu ponegocjować aby nam gniazdka na dole zamontowali. Może nas przy tym śmiechem nie zabiją... - dodał pukając i otwierając drzwi.
|
| Andemus - 2011-01-25 18:52 |
Mateusz wszedł jako drugi do Biura Łączności i Informatyki. Już sam specyficzny zapach i jednostajny dźwięk włączonych urządzeń świadczyły, że to miejsce rządziło się własnymi prawami. Rozejrzał się wokół i niechętnie musiał stwierdzić, że pewne elementy były zbieżne z ich lokum. Galimatias, plątanina kabli i brak świeżego powietrza. Spodziewał się tego, a ostatnie doświadczenia z piwnicy tym szybciej przywróciły mu zdolność mówienia i równowagi. Zobaczył dwójkę pracowników biura, jeżeli tak profesjonalnie można ich było nazwać. Jednego z nich kiedyś już widział i zwrócił na niego uwagę. Był niechlujnie ubrany, miał dłuższe przetłuszczone włosy i mocno pryszczatą twarz. W tej chwili wyglądał na bardzo zajętego. Po ich wejściu, jakby jeszcze bardziej pochłoniętego swoim zadaniem. Drugi wyglądał na typa eleganta w tej grupie. Ubrany w koszulę w kartę, tylko lekko zmiętą, włosy najwyraźniej niedawno ścięte, zarost najwyżej dwudniowy i co najważniejsze spoglądał w swój monitor z szerokim uśmiechem. Tak – pomyślał Mateusz – zdecydowanie do niego trzeba uderzyć.
Mateusz wysunął się na przód. Najwyraźniej jeden z jego towarzyszy zamknął właśnie drzwi. Odgłos jakby nie wywołał żadnego wrażenia na informatyku z długimi włosami siedzącego bliżej. Drugi natomiast spojrzał w ich kierunku z nadal szerokim i przyciągającym uśmiechem. - dzień dobry! – rzekł Mateusz i również się uśmiechnął. Odpowiedział tylko elegant – aaa.. witam. Był to ton głosu, w którym szybko zgasła radość i jakakolwiek chęć komunikacji dwustronnej. Informatyk spoważniał i ponownie zerknął na swój monitor, jakieś okna na jego pulpicie zaczęły migać jakby kolejno ktoś im nakaz znikać. – O co chodzi? – rzekł informatyk. -shit! – pomyślał Mateusz – a łudziłem się że będzie łatwo – sztucznie podtrzymał uśmiech. – -Mamy jedną sprawę o którą chcielibyśmy dopytać i.. aaa! – nagle przerwał – tylko najpierw skorzystam i spytam panów o taką pierdołę poza pracą– postanowił zaryzykować. – Kupuję nowy zestaw komputerowy dla dzieciaka, coś tam gierczy, wiecie. Ja tam się za bardzo nie znam ale czytałem, żeby zwracać uwagę na producenta pamięci. Możecie mi powiedzieć czy te nasze rodzime GOODRAMy są jakościowo porównywalne z tymi pamięciami OCZ? Wiem że są tańsze, tylko nie wiem co o nich myśleć – miał nadzieję że nic nie przekręcił. Czyżby tamten artykuł z pclab-u mógł się okazać pomocny? – zastanowił się oczekując odpowiedzi.
Nieoczekiwanie spojrzały na niego zaintrygowane oczy informatyka z długimi włosami.
|
| Mike - 2011-01-26 11:58 |
Mateusz nie spodziewał się takiego entuzjazmu. Długowłosy zarzucił go fachowym słownictwem, pytaniami i propozycjami. Elegant popatrzył na pozostałych: - Wy też kupujecie dzieciom komputery? - Nie, my nie. My służbowo. – odparł Kamil – musimy coś sprawdzić w bazie danych, a na dole nie mamy sieci. Możemy na chwile skorzystać? Dosłownie piętnaście minut. Informatyk popatrzył na nich zdumiony. - Jak to sieci nie macie, to skąd wy jesteście. - Wydział T. - Aha… ok. Dobra, użyjcie tamtego w kącie. Tylko gołych dup mi nie oglądać. – zastrzegł. Jacek z Kamilem popatrzyli na pocącego się Mateusza i pomocnego informatyka. Chyba lepiej mu nie przeszkadzać. Jeden przysiadł na krześle drugi, asystował mu zza oparcia.
Zaczęli przeglądać po kolei raporty. Ciała znaleziono na łuku Wisły, tuż przy Wale Zawadowskim. Od czasu zgonu do znalezienia nie upływało więcej niż dwa dni. Utopieni musiało następować na zachodnim brzegu, inaczej woda zniosłaby ciała dalej. Potwierdzał to pozostawiony rower kuriera, na moście tuż nad miejscem gdzie zaczynała się woda, jak i rewir dilera, oraz trasa spacerowa i biegowa kolejnych denatów. Pliki przesłuchaniami zajmowały niewiele. Diler jak się okazało miał mało znajomych, a do tego nikt nic nie widział. Dyrektor i prawnik stanowili podręcznikowy przykład karierowicza. 200% w pracy, dbanie o zdrowie i weekendowy clubbing. Wg zeznań nikomu specjalnie nie zaleźli za skórę w pracy. Prawnik ostatnio rozszedł się z dziewczyną. Wyjechała do Sztokholmy na kontrakt miesiąc temu. Dyrektor mieszkał z dziewczyną, to ona zawiadomiła policję. Mieli się pobrać za pół roku. Niestety nie wiele pomogła. Nie zauważyła zmian nastroju, nie był przygnębiony. Magazynier z psem także nie wiele wniósł do sprawy, żona i dziecko. Nie licząc psa. Gówniana robota. Ale nie był typem samobójcy, raczej zaczął by kraść niż się utopił z powodu kłopotów. Zona zauważyła, że był podenerwowany od jakiegoś czasu, ale w zestawieniu zeznaniami kierownika marketu, najwyraźniej martwił się ewentualna redukcją. Kryzys. Kurier, student dorabiający dostarczaniem paczek. Na uczelni, polibuda, wydział fizyki, szło mu średnio. Ot, taki szarak jakich wielu na uczelniach. Miły, czynny, chyba gej bo nie miał dziewczyny i do żadnej nigdy nie startował. Rzadko chodził na imprezy. Pochodził z Kozienic, tam mieszkali jego rodzice. Nie starzył się im nigdy na żadne problemy. Zresztą rzadko się pojawiał.
W końcu dotarli do raportu o samobójstwie funkcjonariusza Mirosława Zamiewicza. Prowadził tą sprawę. Jego nazwisko przewijało się w podpisach kolejnych raportów. W końcu rano nie pojawił się w pracy. Kolega za biurka obok, zeznał, że planował on obejrzeć miejsce zbrodni wieczorem. W porze, o której miały miejsce zdarzenia. Podobno coś mu przyszło do głowy, ale nic konkretnego nie powiedział. W biurku nie znaleziono żadnych notatek na ten temat. Ostatnio odwiedzane strony odnosiły się do mitologii i legend. Zwłaszcza warszawskich. Nie miał bliskiej rodziny, mieszkał sam.
Badania medyczne wykazały, że podobnie jak tamci umarł przez utopienie. Nie było śladów przemocy. Toksykologia także nic nie wykazała.
|
| Yory - 2011-01-26 20:50 |
- To jest nawet interesujące. Mówił Jacek na tyle głośno żeby jego towarzysze go słyszeli ale informatycy już nie. - Jedynymi wspólnymi elementami w tej układance są: miejsce przestępstwa i czas. Wiele wskazuje na to, że to jednak nie są samobójstwa. Zbyt różni ludzie popełnili samobójstwo w tym samym miejscu i o podobnej porze. I do tego jeszcze na koniec na listę ofiar trafił policjant prowadzący sprawę. Jacek sprawdził czy w raporcie na temat Zamiewicza były wyszczególnione ostatnio odwiedzane przez niego strony i spisał sobie wszystkie informacje na ich temat. - Panowie. Nie wiem co o tym sądzicie ale proponuję się wybrać na nocny spacer w okolicę miejsca zbrodni i na wszelki wypadek sugeruję dobrze się zaopatrzyć bo nie wiadomo co nas może spotkać. -A w międzyczasie dobrze by było sprawdzić co to za strony przeglądał Mirosław Zamiewicz. Człowiek jego pokroju raczej nie interesuję się takimi rzeczami chyba, że jest jakiś powód, który zbliżyłby go do rozwikłania sprawy. W końcu zaczyna się dziać coś ciekawego - pomyślał Jacek. Może to jest moja szansa na przygodę życia?? Zobaczymy.
|
| Andemus - 2011-01-26 23:38 |
- Bardzo dobre pytanie – rzucił długowłosy – wokół jest od groma noobów, którym wydaje się że jak jeden klocek jest tak samo wielki jak drugi to są tak samo wydajne – Mateusz przełknął siłę – liczy się dla nich tylko aby wybulić mniej kasy – wzrok informatyka był przez jakiś czas nieobecny jakby mówił do kogoś niewidzialnego – a potem czemu mi nie działa? A czemu tak wolno? – Mateusz spojrzał tęsknie na swoich towarzyszy, którzy w tym momencie mijali i go w kierunku jakiegoś narożnego stanowiska. Rozpoczął się długi monolog informatyka, w którym Mateusz nie wiedział, kiedy się zgubił, ale z pewnością nie trwało to długo. Aby nie wyjść na kompletnego idiotę, obserwował mimikę komputerowca i naprzemiennie to się uśmiechał to nabierał powagi by skupić się nad wagą uzyskanej wiedzy. – a timingi jakie miały te ramki? – Mateusz ocknął się niepewny czy to do niego było pytanie – nooo.. te lepsze – odrzucił, czując że zaczyna się pocić. Na cholerę to on się musiał produkować, powie że dziękuje za informację i nara kolego. Lepsze? – rzucił długowłosy jakby skupiony na tym jak ma zrozumieć ten komentarz . W sensie lepsze od tych…standardowych, ale nie pamiętam jakie – poczuł że poci się jeszcze bardziej a światełka z tunelu nadal nie było widać. Ha! – odrzucił głośniej informatyk – tu może być haczyk! Pamiętaj chłopie, jak są wymienione jakieś podzespoły to zawsze zerkaj czy są widoczne szczegóły danych technicznych! Jak będziesz.. – zadzwonił telefon na biurku zirytowanego gościa. Jak będziesz.. – zadzwonił ponownie – no to sobie pogadaliśmy – sięgnął nerwowo po słuchawkę i rozpoczął rozmowę. Ton jego głosu był niemal identyczny do jego kolegi jak ich przyjmował. Mateusz z uśmiechem i ściszonym głosem podziękował mu za poradę i cichymi susami podpełzł do stanowiska swoich kolegów.
Zerknął zza ich pleców aby przyjrzeć się przeglądanym materiałom. Akurat wyświetlali raport z samobójstwa kuriera, ponieważ nie był zbyt emocjonujący założył, że poprzednie też nie należały do ciekawych. Dopiero zapisy dotyczące policjanta go zainteresowały. Jacek rzucił trafne spostrzeżenie w sprawie potrzeby udania się na miejsce zdarzeń w nocy. Trudno byłoby się z tym kłócić, jednak sama myśl łażenia w nocy nad Wisłą przy takich okolicznościach nie była przyjemna – trudno – pomyślał – zrobimy sobie spacerek – chociaż zakładał bardziej biurową i nudną pracę. Te zapiski z legendami są ciekawe – odezwał się do chłopaków – jak przejrzymy te stronki można będzie zwrócić uwagę czy na przykład jakieś miejsca tam spisane nie pokrywają się z lokalizacją jakichś starych opuszczonych bunkrów czy innych zasypanych ruin, które nasz zmarły kolega postanowił sprawdzić? No chyba że zakładamy że ktoś postanowił straszyć nad Wisłą i będziemy polską ekipą skooby-doo? – rzucił zerkając czy dowcip się przyjmie.
W międzyczasie informatyk z długimi włosami zakończył rozmowę i wstał. - Iwona? - rzucił rozbawiony elegant - taa.. -odrzucił długowłosy - tym razem papierek się zaciął i nie pamięta jak się otwierało tą wielką maszynę. - ruszył w kierunku drzwi. Ojeeeej - odrzucił jakby ze współczuciem elegant, po czym drugi informatyk z uśmiechem wyszedł z pokoju.
|
| Mike - 2011-01-27 15:08 |
Pobieżne przejrzenie stron, a na dokładniejsze czytanie nie mieli czasu, bo już długowłosy znacząco na nich zerkał, potwierdziły raport. Głownie legendy miejskie. Kilkanaście rozmazanych zdjęć pokazujących jakieś zjawy na starówce, czy hitlerowców ukrywających się w kanałach na Pradze od czasów wojny. Był też dział o samobójstwach. Obarczano za to winą cieki wodne, empatyczne emanacje i pole elektromagnetyczne linii wysokiego napięcia. O moście była tylko wzmianka, ponoć podczas budowy majster się tam rzucił do wody z rozpaczy po straconej miłości. Dalsze czytanie przerwał im telefon. Jacka. - Słucham? - Jacek Kowalski? - Tak, o co chodzi. - Dzwonie z dyspozytorni, podobno zajmuje się pan sprawą samobójstw przy moście? - Tak. - Znaleziono kolejne ciało, przy Wybrzeżu Gdyńskim. Tak gdzie wcześniej. Ekipa już jest w drodze. Jakiś spacerowicz ją znalazł.
*edit - Wybrzeże Gdyńskie
|
| Yory - 2011-01-27 20:40 |
- OK. Zaraz się tam wybierzemy. W którym miejscu dokładnie? ... - Jacek zapisał sobie lokalizację, podziękował i się rozłączył. -Dobra Panowie. Koniec przeglądania sieci. -Właśnie dzwonili z dyspozytorni. Znaleziono kolejne ciało na Wybrzeżu Gdyńskim. Ekipa już tam jedzie. Dajmy znać szefowi, że jedziemy i zbieramy się. Macie służbowy samochód?
*edit- Wybrzeże Gdyńskie
|
| Andemus - 2011-01-28 12:50 |
-no ja nie mam autka - rzucił - karta miejska i rządzę!
- jak mus to mus - pomyślał o wycieczce. Ruszył posłusznie za chłopakami, nerowo zerkając z ukosa czy nie otrzyma innych ciekawych pytań od długowłosego. Na szczęście był w tym momencie zajęty jakąś wymianą zdań ze swoim kolegą.
Po opuszczeniu dusznego pomieszczenia, chłodnawe powietrze na korytarzu było ożywcze by nie powiedzieć zbawienne. - słuchajcie, można spytać szefa czy jego wydział ma jakieś środki finansowe, ekwipunek czy na przykład jakiś pojazd na działalność operacyjną - spoglądał naprzemiennie na Jacka i Kamila - no do cholery widzieliście tą piwnicę? nie opływa w luksusy a zatem jakieś fundusze może będą dostępne lub dowiemy się że jest piwnica B z wyposażeniem dla jamesa bonda he he! - roześmiał się głośno
|
| Yory - 2011-01-28 20:20 |
- Można się przejść do szefa. W końcu chyba nic nie ryzykujemy pytając się o sprzęt i bryczkę. - A masz chociaż prawo jazdy? zapytał Mateusza.
Zaczęli ponownie schodzić schodami do swoich mrocznych podziemi, aż dotarli do zamkniętych drzwi. Jacek zapukał i czekali, aż drzwi się otworzą.
|
| Mike - 2011-01-29 00:17 |
W końcu się doczekali, aż drzwi uchyliły się. - Szybko wróciliście. - Znaleźli kolejna ofiarę, potrzebujemy samochodu, czy nasz wydział dysponuje czymś takim? - Niepotrzebna zgryźliwość, jest służbowy samochód - wrócił do pokoju i pogrzebawszy w szufladzie wyjął kluczyki i dokumenty. - Macie, stoi w rogu parkingu, po prawej. Dawno nie używany więc sprawdźcie zanim ruszycie. Jacek popatrzył w dowód, taaak. Polonez nie był zaskoczeniem...
|
| Yory - 2011-01-29 10:40 |
- Dzięki szefie. - No to jedziemy. Poszli na parking. Samochód tak jak przypuszczał Jacek okazał się zabytkiem. - Jak myślicie? Uda się go uruchomić? Jacek otworzył samochód i podniósł maskę. Sprawdził czy są wszystkie płyny na odpowiednim poziomie. - No to jedziemy panowie. Czas wziąć się za pracę. Wszyscy się zapakowali do samochodu i wyruszyli na miejsce zbrodni w ich pierwszej sprawie w wydziale T.
Podróż minęła szybko i bez komplikacji. Jak dotarli na miejsce to zobaczyli, że technicy już zaczęli pracę.
|
| Leoncoeur - 2011-02-01 00:36 |
Praca w Policji... W Stanach była to nobilitacja społeczna, tu zaś... pensyjka nie pozwalająca kupić na kredyt własnego samochodu i nienawiść blokersów. Kamila nie zdziwił fakt, że żaden z nich nie miał własnego samochodu (bo za co mieliby kupić?), sam nie rwał się również żeby odkryć się iż nigdy nie zrobił nawet prawa jazdy, bo i po co? Służbowy samochód 'wydziału T' był za to miłym szokiem i to nie Warszawa z lat 50-tych. Poldek! Cuda! Ciało przykryte było policyjnym kocem a teren ogrodzony taśmą. - Patrząc po okolicznościach 'samobójstwa' Zamiewicza, oraz tego na jaki temat grzebał w sieci to może roboczo założymy że czapę dała mu Warszawska Syrenka? - Strzelecki wygramolił się z samochodu mrużąc oczy - Aż dziw że "Axel Springer" i "Murator" odrzuciły tę historię zostawiając ją w piekielnych czeluściach Tymańskiego. Kiwnąwszy głową jednemu z techników wyciągnął papierosa i zapalił zaciągając się dymem. - Coś mi mówi że będzie jak z innymi, żadnych śladów, żadnych poszlak, czysty samobój i żeby coś ruszyć będziemy musieli zrobić to "na Zamiewicza" czyli przyjść tu nocą. - Kamil skrzywił się - Nie jestem przesądny, ale jakoś mi się to nie uśmiecha. - Aspirant Kowalski - jeden z techników zabezpieczających miejsce podszedł i przywitał się z "Wydziałem T" patrząc na nich z ciekawością. *Jeszcze trochę i będą nas pokazywać dzieciom i karmić bananami* - pomyślał zgryźliwie, ale nie dziwił się że asp. Kowalski tak reaguje po informacji iż sprawę biorą "Szczury piwniczne Tymańskiego" - Co wiemy? - Kamil zerknął na Kowalskiego zachęcając go by podzielił się informacjami na temat denata.
|
| Andemus - 2011-02-01 20:59 |
Wysiadł z pojazdu i zatrzasnął za sobą drzwi. Poczuł jak chłodne powietrze próbuje wśliznąć się w zakamarki jego jesionki. Mocniej zacisnął szalik i czując nieprzyjemny dotyk zimna na rękach nasunął skórzane rękawiczki. Mógł teraz rozejrzeć się po okolicy. Przykryte ciało i krzątające się wokół osoby jakby nie były dla niego widoczne. Nie one tu były istotne. Spojrzał wzdłuż na jednostajny widok brzegu wisły, jej leniwy bieg i na koniec na odległość jaka dzieliła to miejsce od najbliższego mostu. Spojrzał na przeciwległy brzeg próbując dostrzec czegoś wyjątkowo.. elementu, który mógł komuś umknąć.. czy to możliwe? - pomyślał i wstrzymał oddech. Pojawiła się dziwna nienaturalna myśl. Spokojnie rozejrzał się po okolicy wypatrując dobrego miejsca, z którego ktoś mógłby chcieć ich obecnie obserwować. Otrząsnął się i zaczął kręcić głową - tak kurwa, maniakalny zabójca który podnieca się widokiem swoich potencjalnych prześladowców.
Jakby na nowo pojawił się w tym miejscu. Przyjrzał się jak jeden z techników próbuje szukać czegoś w kępach trawy i kamieni. Najlepsze że potrafili czasami znaleźć naprawdę ciekawe rzeczy. Zwykli ludzie oceniają policjanta jako gościa, który nie pozwala na luzie napić się browca na ulicy czy krzyknąć do typa 'ty chuju!' Jeszcze lepiej wygląda to na drogówce gdzie pierdzą w siedzenia przez 8-10 godzin i zbijają niezłą kasiorę to z prawych czy nieco lewych mandacików - Tak, to jest właśnie! obraz policjanta! - Gdyby tylko wiedzieli ilu z nich na co dzień odwala naprawdę dobrej i sumiennej roboty. Tylko czy kogoś to interesuje? Praca - dom -praca -dom.. o niespodzianka.. browar z kumplem.. słuchaj nie mam czasu, dawaj po drodze.. a potem.. widziałeś? dał nam po stówie, zająłby się czym innym.. - taaa.. zaburzają codzienne proste i jakże wykwintne życie.. Nie miał pretensji do zwykłych ludzi. Nie powinien mieć też pretensji do pracy jaką się zajmował. Był gliną czy tego chciał czy nie. A poza tym czym miałby się zająć? No i pewne aspekty były w tym zawodzie ciekawe. Nie, to nie było to... Nie dałby mu satysfakcji. Właśnie! O co to to nie.
Podszedł do Kamila aby przysłuchać się co mówi aspirant Kowalski.
|
| Mike - 2011-02-03 19:27 |
- Dziewczyna, Marzena Ignasiak, 24 lata. To raczej nie samobójstwo, ma na szyi ślady duszenia. Za paznokciami zabezpieczyliśmy ślady substancji, chyba organicznej. Czas zgonu miedzy dziewiętnastą a dwudziestą pierwszą. Dokładniej będzie wiadomo po sekcji. – oznajmił Kowalski – W saszetce przy pasku oprócz dokumentów, miała też 257zł, klucze od mieszkania i kluczyki do samochodu oraz chusteczki do nosa. Nazwisko coś im mówiło… tak, narzeczona dyrektora. Adres też się zgadzał. Tyle, że nic nie pasowało do dotychczasowego schematu… Kamil przykląkł i zajrzał pod koc. Blondynka, nawet ładna. Czerwona kurtka, jeansy i jeden czerwony adidas. - Coś znaleźliście w pobliżu? - Coś tak, ale nic związanego z ofiarą. Ale wciąż szukamy.
|
| Andemus - 2011-02-07 16:45 |
A co dokładnie znaleźliście? - wetknął nagle, na co aspirant Kowalski po raz pierwszy obrócił głowę w jego kierunku.
Faktycznie dziewczyna nie pasowała do schematu. Ale co ona tu do cholery robiła!? - Gdyby zebrać to do kupy i przeanalizować: .. była zaręczona .. jej facet popełnił nagle samobójstwo .. na pewno znała lepiej swojego przyszłego męża od nich .. nie uwierzyła w taki rozwój zdarzeń .. nikt jej nie poparł postanowiła sama poszukać sprawcy .. poszła wieczorem pewnie w podobnej godzinie .. musiała naprawdę go kochać
- Teraz są razem - pomyślał - ale ten kto was zabił na pewno za to zapłaci. Już ja tego dopilnuję - w krótkiej chwili poczuł jak wzbudza się w nim agresja. Wiedział już że wieczorem będzie w tym miejscu z naładowaną bronią i jeśli będzie musiał - użyje jej.
|
| Yory - 2011-02-07 20:05 |
-Schemat został złamany. Do tej pory ginęli tylko mężczyźni. -I to w skutek samobójstwa. Teraz ofiarą była młoda kobieta, która się na dodatek broniła co wyklucza samobójstwo. Czyżby coś znalazła co przypłaciła życiem? -Wszystkie ofiary łączy teraz tylko czas zdarzenia i w przybliżeniu miejsce. -To powinna być pierwsza rzecz do sprawdzenia. - Pomyślał Jacek patrząc na ofiarę. -Zastanowiło go to, że ta młoda kobieta jako jedyna miała ślady walki. -Czyżby to był inny morderca? -Czy może nie dała się zaskoczyć? -Może mordercą jest kobieta, której mężczyźni nie potrafili się oprzeć lub ktoś niepozorny z wyglądający niegroźnie? Wiele odpowiedzi powinno się znaleźć po sekcji zwłok - pomyślał.
|
| Mike - 2011-02-08 20:05 |
- Marek – zwrócił się do kolegi, - pokaż co znaleźliśmy. Tamten kiwnął ręką by podeszli i zaczął pokazywać rozłożone na brezencie rzeczy. - Kurtka od dresu, mokra, za duża na ofiarę więc pewnie nie jej, w kieszeniach nic nie było. Adidas, lewy, męski. Złamane wiosło od kajaka. Może morderstwo w łódce… - Od wysnuwania teorii to my jesteśmy. – Mruknął Jacek. - Dobra, dobra. Beczkę po benzynie i opony wam odpuszczę, chyba że chcecie obejrzeć, ale gumiaków wam nie pożyczę. - Coś jeszcze? - Tak – pokazał plastikową torebkę z jakimś wisiorkiem w środku wielkości kciuka – zerwany łańcuszek i jakaś na oko kamienna figurka, długo była w wodzie bo brzegi są wygładzone. Chłopaki po kolei obejrzeli torebkę. Wisiorek przypominał jakby drzewo, czy może ośmiornicę. Gałęzie/macki owijały się o siebie tworząc dziwaczne wzory.
|
| Leoncoeur - 2011-02-14 11:37 |
- Z jednej strony złamany schemat męskich ofiar i ślady morderstwa kazałyby wykluczyć powiązanie ze sprawą - Kamil podrapał się po głowie krzywiąc się niemiłosiernie - Nawet biorąc pod uwagę że to dzioucha naszego 'samobójcy'. Problem w tym, że jeżeli wykluczymy motyw rabunkowy i seksualny... - wyciągnął kolejnego papierosa. Zajrzał raz jeszcze pod koc odsłaniając ręce dziewczyny.
- Prócz szczegółowej sekcji zwłok, badań znalezionych męskich części odzieży i analizy tego co dziewczyna ma pod paznokciami chciałbym jeszcze aby zbadano tą figurkę czy nie ma na niej śladów metalu tej próby z której jest łańcuszek. Jeżeli tak jest, to można założyć, że ofiara w czasie desperackiej obrony zerwała łańcuszek z figurką z szyi napastnika. - trzymając za folię Kamil oglądał figurkę na wszystkie strony - wtedy będziemy mieć jakiś punkt zaczepienia, wypadałoby wtedy popytać u antykwariuszy czy nie kojarzą aby ktoś u któregoś z nich toto kiedyś kupił.
Zapalił kolejnego papierosa. - Nawet jak sie przyciśnie chłopaków z laboratorium, to trzeba bedzie swoje odczekać. tymczasem mozna by skoczyć tu w nocy.
|
| Andemus - 2011-02-16 13:27 |
- a może by to zeskanować i wrzucić do sieci? - spoglądał na figurkę - zawsze można poszukać czy to nie powiązane z jakąś dziwną historią lub popytać na jakichś forach o tej tematyce. Oczywiście można poszukać tego wzoru i na stronkach które przeglądał nasz dochodzeniowiec - uśmiechnął się i zastanowił. - pewnie szykuje się poszukiwanie jakiegoś chorego fanatyka, który uzmysłowił sobie że jest jakimś mitycznych bóstwem czy guru niczym James Jones - przeklął pod nosem - byle tylko nie miał swojej świty jak świątynia Ludu w jakimś edenie Jonestown - przeklął ponownie. Nie uśmiechało mu się szukać jakiegoś lub jakichś zatraconych umysłów w tym podłym świecie.
|
| Yory - 2011-02-19 20:57 |
-No dobra panowie. Więcej teraz tu nie zdziałamy. Niech technicy zbiorą dowody, a my możemy się tu pojawić wieczorem żeby zrekonstruować jak to mogło wyglądać z tymi samobójstwami. Może coś uda się nam ustalić
|
| Andemus - 2011-02-20 13:20 |
- Dokładnie - odpowiedział Jackowi i poprawił jesionkę bo zimno tryumfalnie ogarniało kolejne obszary jego ciała - czas się zbierać.
Wsiedli do auta i ruszyli w kierunku swojego posterunku. Droga minęła równie sennie jak poprzednia. Po zaparkowaniu pojazdu w garażu udali się do swojego wydziału.
- podskoczę na chwilę do informatyków - rzucił do chłopaków - podpytam gdzie mamy gniazdko sieciowe bo łażenie stałe do ich pokoju raczej mija się z celem.
Po rozstaniu przeskakiwał w pewnym uniesieniu co dwa stopnie schodów by czym prędzej znaleźć się w pokoiku technicznym. Ta sprawa zaczynała go intrygować, była nie szablonowa i przede wszystkim rosła ciekawość. Pojawiły się ślady, które mogły naprowadzić ich na prawidłowy kierunek śledztwa. Jak to bywa, prędzej czy później pojawia się jakiś błąd sprawcy, który pozwala go zidentyfikować. W tym wypadku doszło do śmierci kobiety. Kobiety która nie pasowała do schematu i która z pewnością nie była planowana przez sprawcę. - Wiadomo - pomyślał - może trafi się ktoś bystrzejszy, zobaczymy czy po tym zdarzeniu będą kolejne ofiary czy na jakiś czas zapanuje spokój. Brał pod uwagę, że ta ofiara mogła zginąć tylko przypadkowo w tym samym miejscu i sprawca był inny. Ale takie prawdopodobieństwo i okoliczności tej ofiary pozwalały zdecydowanie odrzucić taką ewentualność.
Zapukał i następnie wszedł do pokoju. powitał go ten sam nastrój i zapach z jakim miał wcześniej do czynienia. - witam! ja tylko na chwilę - odczekał aż ulizany informatyk spojrzał w jego kierunku - możecie mi powiedzieć czy wydział T ma swoje gniazdka sieciowe na dole? Wydawało mu się, że na to pytanie drugi długowłosy jakby się skrzywił w jakimś spaźmie uśmiechu. Widział jednak tylko część jego twarzy zza lady i nie miał ochoty podchodzić by się o tym dowiedzieć. - Jeśli tak, to czy możecie nam te gniazdka scrossować i dać jakiś kabel sieciowy?
|
| Mike - 2011-02-24 22:36 |
- Wydział T? To ta piwnica? - dopytał się ulizany - Nie dało się przewiercić ściany, dwie wiertarki się sfajczyły, a o połamanych wiertłach to nawet nie wspomnę. Aż w końcu dziurę kuli młotem pneumatycznym, prawie pół metra zbrojonego betony, czaisz? Wstał i pogrzebał w szafce. - Gniazdo o ile pamiętam jest na ścianie przy drzwiach, ale tam taki burdel, że ciężko było założyć.
Kilka chwil później Woźniak triumfalnie wracał dzierżąc klucz do świata: kabel sieciowy.
Odkopanie gniazda i podłączenie okazało się niespecjalnie trudne.
Mogli w końcu wziąć się do roboty, nie tylko wozić dupska zabytkowym pojazdem po chaszczach przy rzece. Na pierwszy ogień poszły linki ostatnio odwiedzane przez denata. Dwie godziny zleciała jak z bicza strzelił. Dowiedzieli się wielu nieprzydatnych rzeczy, jak i innych, których przydatności nie potrafili sklasyfikować. Jak na przykład, wiedzą o niesamowitej ilości omdleń podczas kopania starych tuneli które przebiegać miały pod Wisłą. Znaleźli też wzmiankę o czternastu utonięciach podczas budowy mostu Gdańskiego. To, że pracowano wtedy dzień i noc by zdążyć przed wizytacją władcy bratniego kraju zaledwie wspomniano. Za to rozpisano się na pół strony o tajemniczej sylwetce widywanej w wodzie. Ponoć to dusza jednego z topielców w ten sposób ostrzegała bądź zwabiała kolejne ofiary. Za to forum Łowcy mitów wyglądało bardzo profesjonalnie, choć treści zawarte tan nie wyglądały za grosz racjonalnie. Do każdej legendy czy powieści autor, niejaki „aSSimar” dorabiał własne teorie. Trzeba było mu przyznać, że pracy wkładał w to niesamowicie dużo, ale uwierzenie choć w jeden procent jego twórczości musiało by skutkować zwrotem służbowej broni. Wszak psycholom nie powinno się dawać jej do ręki. Wg tego źródła legenda o Warsie i Sawie nie skończyła się tak miło (żyli długo i szczęśliwe a potem powstała stolica). Młody rybak wziął siłą piękną syrenkę, ta przysięgła mu zemstę i przeklęła jego ród. Wars ponoć miał się utopić, a przy jego wyrzuconych na brzeg zwłokach znaleziono trupka niemowlaka z rybim ogonem. Czas leciał przy zajmującej lekturze, zbliżał się wieczór…
|
| Andemus - 2011-02-26 18:17 |
W pokoju zaczynał się robić porządek. Jeśli tak można nazwać segregowanie różnych dokumentów po datach i numerach spraw. Samo przeglądanie tej dokumentacji było interesujące by nie powiedzieć zaskakujące. Razem z chłopakami Mateusz starał się wprowadzić nieco więcej przestrzeni do zwykłego swobodnego poruszania.
Chociaż pokój wyglądał nieco składniej, to nie zmieniało to faktu, że był zagracony zbyt wielką ilością materiałów. Mateusz najchętniej wywaliłby z połowę tych śmieci w cholerę, ale przecież to pożywka wydziału T. Kwintesencja jego istnienia i dążenia do niezbadanych zjawisk. W końcu udało się odszukać gniazdko w miejscu wskazanym przez informatyka. Po początkowym stresie "kur.. chyba nie działa" dioda zaświeciła się odpowiednim kolorem a świat i jego wirtualne piękno popłynęło w kablu ku ich komputerowi. Ależ to była radość, zobaczyć jak stara wersja przeglądarki mozolnie wczytuje stronę startową. Ktoś ostatnim razem był wyjątkowo dowcipny bo poza dość służbowym widokiem tapety, explorer po około 10 minutach powitał ich widokiem strony roznegliżowanych babek machających cyckami. Znowu trochę się pośmiali, po czym zaczęli wertowanie tego co ich interesuje.
Po około godzinie - myślicie że trzeba by zabrać się do tego wydrążonego tunelu w którym miało być metro? słyszałem że są tam teraz składowane znaczne ilości win - spojrzał z uśmiechem na chłopaków.
Każde kolejne informacje byłe o tyle ciekawe, że Mateusz odniósł wrażenie że głupieje. - no nie, chyba takich wątków to my badać nie będziemy co? - zaśmiał się po tym jak przeczytali o nieudanej miłości między warsem i sawą.
Jak zrobili sobie pierwszą dłuższą przerwę, Mateusz przeszedł do drugiego pokoju zaparzyć herbatę. Zalał im do świeżo przetartych szklanek i dopytał ile słodzą. Mieszał spokojnie łyżką parującą ciecz, której wilgoci w tym momencie potrzebował - wiemy że problem pojawia się wieczorem, wiemy też że wcześniej w historii problem samobójstw nie występował - polemizował ze sobą - tak tak oczywiście, zasłabnięcia, utonięcia, ale to były czasy PRL-u, wiadomo może coś też tu ukrywali chemicznego, albo inne gówno co działało na psychikę. Wiadomo propaganda wymyśli sobie syrenkę, duchy - zagestykulował ręką - i ciemny lud cicho siedzieć będzie. Ja widzę to tak.. albo jakiś zjebek poczytał trochę o legendach czy tych przypadkach i wpadł na jakiś pomysł aby trochę postraszyć ludzi... albo musimy się przyjrzeć temu Panu aSSimar bo może on tu ma więcej do powiedzenia a ktoś urzeczywistnia jego chore marzenia - Przerwał na chwilę - nie widzę tylko żadnego związku z nocą - zasiorbał - nie było wzmianki że dochodziło do tych przypadków w nocy. Czyżby to jakaś własna inwencja twórcza zabójcy? w końcu w nocy nie mamy świadków? - spojrzał pytająco na pozostałych, przyjemny płyn nawilżył wysuszony przełyk.
|
| Yory - 2011-03-04 17:25 |
Jacek zastanowił się przez chwilę patrząc jak Mateusz pije herbatę. -Ta praca może byc nawet ciekawa jeżeli będziemy dostawali sprawy z pogranicza mitologii, magii i absurdu. - Wiecie co chłopaki, proponuję wybrać się dziś wieczorem na spacer nad Wisłę :), może spotka nas coś miłego i rozwiążemy sprawę od ręki (Albo zakończymy marnie naszą przygodę w Wydziale T - pomyślał)
|
| Leoncoeur - 2011-03-10 10:56 |
- Nie wiem co miłego mogłoby nas spotkać nocą na brzegu jednego z większych ścieków Europy - Kamil prychnął rozbawiony już internetowymi dywagacjami - Ale wybrać się tam by faktycznie należało. Zastanawia mnie ta informacja o zgonach przy budowie Gdańskiego. Jak robole pracowali wtedy w nocy, a śmierć tych ludzi tłumaczono wypadkami przy pracy, to kwestia byłaby podobna do serii zgonów branych za samobójstwa.[/i] - potarł lekko brode - Ale czemu wtedy i teraz, prawie równo pół wieku później?
W zamyśleniu wyciągnął komórkę i wybrał numer telefonu. - To ja, posłuchaj... - przerwał mu wybuch decybeli dochodzących z urządzenia. Kobiecy głos ocierał się o furię. - Nie miałem jak... występ się przeciągnął... nie szwendałem tylko nocowałem w klubie... ZAMKNIJ SIĘ BABO I POSŁUCHAJ PRZEZ CHWILĘ! - głos z komórki ucichł,Kamil przetarł twarz dłonią i spokojniej już kontynuował. - Sprawdź proszę te dane, może wyszperasz coś głębiej ja nie mam zbytnio czasu... - po chwili zaczął mówić o legendach związanych z Wisłą, oraz wypadkach nad rzeką w jej północnowarszawskim biegu.[ - Poszukaj czegoś dokładnie o zgonach pod koniec lat pięćdziesiątych w czasie budowy Gdańskiego. Buziaki
Kamil usiadł ciężko na krześle. - Czyli wieczór czeka nas nad wodą? Może weźmiemy i wędki? Będzie wesoło. O ile ten schizol nie weźmie nas na cel jak Zamiewicza.
|
| Andemus - 2011-03-10 22:49 |
Przeszedł go nieprzyjemny dreszcz. Przypominał mu się powiew lodowatego wiatru, jaki nieprzerwanie wiał w trakcie pobytu nad rzeką. - z pewnością wieczorem będzie jeszcze ciekawiej- skrzywił się i zaczerpnął kolejny łyk gorącej herbaty. Przyjemne ciepło ponownie go rozgrzało i uspokoiło - do wieczora jeszcze trochę czasu.
- mamy jeszcze czas by na przykład zeskanować widok tej figurki albo poszukać czegoś podobnego. Może spytajmy naszego eksperta na forum? - rzucił do nich
- acha.. może nie zakładajmy że to pojedynczy schizol - spojrzał pytająco - poprzednie ofiary z naszej informacji nie posiadały żadnych umiejętności wojskowych czy walki wręcz i były nieświadome.. pan zamiewicz natomiast był oficerem policji, przeszkolonym i uzbrojonym śledczym, który raczej uwzględniał zagrożenie. Dlatego należy brać pod uwagę że mamy do czynienia z jakąś grupą. Chyba że... - jego wzrok był nieobecny
... mamy do czynienia z kobietą...
|
| Leoncoeur - 2011-03-11 00:12 |
Kamil drgnął i spojrzał uważnie na tego który przerwał chwilę ciszy swoimi rozważaniami. Wstał z krzesła i wodził wzrokiem po ścianach aż jego spojrzenie znów spotkało się ze wzrokiem Mateusza. - Hipnoza? - zmrużył oczy. - To by się zgadzało. Kontakt wzrokowy nawiązywany z przygodnymi mężczyznami mógłby wprawiać ich w trans przez co topili się niezależnie od wszystkiego, w tym umiejętności Zamiewicza. Z kobieta poszło jej gorzej, bo nie udało jej się nawiązać głębokiego kontaktu wzrokowego w oparciu o urok osobisty, doszło więc do walki. - Kamil spojrzał na Mateusza z szacunkiem. Gdyby rozwinięcie tej teorii było prawdą, to jedna myślą o kobiecie w roli napastniczki rozwiązał on sprawę byc może, naprowadzając na właściwe tory.
- Jeżeli tak jest, to jak pójdziemy tam w kilku, to nic się nie stanie, bo nasza hipnotyzerka mogłaby zająć się tylko jednym na raz... chyba żeby podstawić kogoś i zaczaić się. Przynęta. Palce Kamila przez chwilę bebniły po blacie biurka. - Oczywiście to wszystko sa spekulacje, ale choć to brzmi głupio, to pasuje jak pieprzone puzle
|
| Yory - 2011-03-11 20:46 |
Jacek zastanowił się nad tym o czym mówili koledzy. Może im już całkiem odwaliło. - Wiecie co. Ta teoria o hipnotyzerce ma jedną poważną wadę. Hipnozą nie da się od tak kogoś skłonić do samobójstwa po krótkim spojrzeniu chyba, że ma się jakieś nadnaturalne moce. W czasie hipnozy dalej działają mechanizmy obronne człowieka i nie da się wbrew powszechnej opinii zmusić każdego do wszystkiego od tak. Jednak biorąc pod uwagę to jakie strony internetowe przeglądamy teraz nie możemy niczego wykluczyć. - Ze względów bezpieczeństwa na dzisiejszą wyprawę weźcie broń i kamizelki - tak na wszelki wypadek. Głupio by było pojawić się na liście kolejnych ofiar.
|
| Andemus - 2011-03-12 13:07 |
Spojrzenie Kamila trochę go spłoszyło. Nigdy nie wykazywał się zbytnią śmiałością wobec osób które niedawno poznał i które jednocześnie cenią jego zdanie. Zawsze widział w tym sztuczność. Sztuczność, która wynikała z nazwiska które nosił od urodzenia.
Na szczęście pojawiło się uwolnienie. Po słowach Jacka uśmiechnął się. - oczywiście to tylko jedne z alternatyw, którą uważam że należy uwzględnić. Spójrzcie na materiały, czy poza tą chorą opowieścią o syrenie - przerwał - przepraszam jeśli kogoś z was uraziłem, ale trzymajmy się nieco podłoża - podniósł brwi aby zaakcentować sens tego co mówi - too czy mamy jakieś inne propozycje w jaki sposób popełniają samobójstwa mężczyźni bez względu na klasę społeczną, wiek? Ja myślę, że przy braku jakikolwiek obrażeń ciała musimy brać pod uwagę manipulację psychiczną? Nie jestem specem od hipnozy ale czy doświadczonej i pięknej kobiecie nie jest łatwo opleść faceta wokół palca? Noo chyba że któryś z nich byłby gejem ale chyba takiego przypadku nie mieliśmy?
|
| Yory - 2011-03-22 18:02 |
- Masz rację. Trzeba brać pod uwagę każdą ewentualność. W ten sposób spędzili czas do wieczora dyskutując i tworząc coraz to nowsze i ciekawsze teorie. - Jak myślicie? Chyba już czas wybrać się na spacer nad rzekę? - powiedział Jacek uśmiechając się.
|
| Andemus - 2011-03-30 09:20 |
Powoli ściemniało gdy trasą łazienkową miarowo mknął nieoznakowany polonez. Ruch był mały, godziny szczyty były już przeszłością i tylko pojedyncze pojazdy w różnym tempie poruszały się w licznych nieznanych kierunkach do celu.
W pojeździe siedziało i prowadziło rozmowę trzech mężczyzn. Tym razem kierowcą był Mateusz, który chciał zapoznać się ze specyfiką pojazdu. Nie uważał się za wielkiego rajdowca, który ledwie dotknie kierownicy i zna wszystkie jego plusy i dolegliwości. Dlatego taka próbna jazda zawsze dawała mu większe poczucie bezpieczeństwa. To co go zaskoczyło to działanie silnika. Przypuszczał że taka długoletniość i ciężar 3 osób spowoduje że wciśnięcie pedału gazu będzie powodować powolną reakcję. Czyżby ktoś majstrował w nim wcześniej? A może wyjątkowo dobry egzemplarz?
Pojazd zatrzymał się przy jednym z ostatnich z budynków, za którymi była już tylko trasa i zejście na wybrzeże Wisły. Mężczyźni opuścili pojazd i w dalszym ciągu rozmawiali.
- no dobra – rzekł – to jak decydujemy? Próbujemy przynęty czy na razie zwiedzamy okolicę we trzech?
|
| Leoncoeur - 2011-04-19 22:17 |
- Trudno powiedzieć - skrzywił się Kamil - Jak pójdziemy tam we trzech, to potem przynęta może nie odpalić gdy jeden z nas wróci. Z drugiej strony... nie uśmiecha mi się tam iść bez żadnego rozpoznania. Kamil zapalił papierosa i przesunął wzrokiem po niezbyt odległym nabrzeżu. - Dwóch od ubezpieczenia powinno wystarczyć, ale kto z nas miałby pójść 'na zająca'?
|
| Andemus - 2011-04-28 18:10 |
Mateusz zastanowił się chwilę. Nie miał ochoty na samotne spacerowanie wzdłuż wału wisły. Czekanie w ciemności z drugą osobą, również nie napawało optymizmem ale było bardziej przystępne.
Spojrzał na Jacka - nie masz ochoty na wieczorne zwiedzanie? - uśmiechnął się zajadle - bylibyśmy w pobliżu, możemy ciebie na przykład obserwować z lornetki aby nie być zbyt blisko ale mimo wszystko na wyciągnięcie ręki
|
| Yory - 2011-05-05 17:54 |
Jacek popatrzył na innych i uśmiechnął się krzywo. Wiedział, że pewnie tego pożałuje ale zrobił coś tak głupiego jak: - Ok. Mogę zostać przynętą :) Tylko w razie czego postarajcie mnie trafić - jakoś nie mam zaufania do zdolności strzeleckich policji :) Rozpoczęły się poważne przygotowania do być może ostatniego spaceru Jacka nad Wisłą.
|
| Mike - 2011-05-25 23:50 |
Ustaliwszy kto będzie przynętą przygotowali się do akcji. A w zasadzie Jacek się przygotował. Profilaktycznie założył kamizelkę kuloodporna pod kurtkę i sprawdził broń. Schował pistolet do kabury i ruszył nad Wisłę. Kamil i Mateusz także ruszyli by ustawić się tak by mieć na oku przyszłego denata.
Odgłosy miasta nawet niesione woda były przytłumione. Spokojna noc. Ciepła. Plusk wody i szmer piasku pod stopami. Nagły szelest trawy dwa metry z prawej zaskoczył Jacka. Ręka sama sięgnęła pod kurtkę. Wciągnął powietrze i do jego nosa dotarł inny zapach niż wilgoć miejskiej rzeki... cuchnęło starym potem i onucami.
Mateusz i Kamil dostrzegli nagły ruch Jacka, gdy odwracał się sięgając po broń.
- Masz pan ogień? - zagadnął osobnik w wełnianej czapce na głowie i ortalionowej niemodnej z dziesięć lat kurtce. Obok niego walał się jakiś tobół.
|
| Andemus - 2011-05-30 16:22 |
Mateusz przeklął pod nosem. Zauważył osobnika, który zbliżył się do Jacka i najprawdopodobniej o coś go zagadał. Nie przepadał za bezdomnymi. I to nie ich zapach o tym decydował tylko ich wygląd. Wiedział, że tego rodzaju ubiór celowo odrzuca niewprawne oko... A mógł to być wszelkiej maści typek od ćpuna, złodzieja na alkoholikach kończąc. Najgorsze że z tego rodzaju stroików lubili też korzystać tajniacy.
Przyglądał się dalej, bardzo uważnie... Skupił się na gestach i zachowaniach tego osobnika. Jak kojarzył od początków swojej pracy to one stanowiły skarbnicę wiedzy i pozwalały przewidzieć kolejny ruch.
|
| Yory - 2011-06-01 19:45 |
Jacek zobaczył osobnika i powoli sięgnął po zapalniczkę cały czas nie spuszczając wzroku z potencjalnego wroga. Jasne. Mam. Proszę. -powiedział Jacek wyciągając rękę z zapalniczką. Dobrze wiedział, że każdy kogo dziś spotka może być potencjalnym mordercą, którego szukają dlatego zachowywał czujność. Starał się nie wdychać zbytnio zapachu jaki otaczał przybysza.
|
| Leoncoeur - 2011-06-03 15:34 |
Kamil z cichym westchnieniem zaczął masować palcami nasadę nosa. Drobny pijaczek mógł wszystko zepsuć, ale z drugiej strony... Strzelecki uśmiechnął się lekko, być może (kto wie) właśnie ocalili życie temu bezdomnemu wybierając czas na rekonesans właśnie teraz? Wyobraził sobie informację o menelu znalezionym nad Wisłą.
Nie opuszczając swojej pozycji kątem oka zerknął na Mateusza dokładnie obserwującego Jacka i jego nowego kumpla. Kamil był często beztroski, niefrasobliwy i nonaszalancki, ale seria zgonów włączając w to funkcjonariusza sprawiała że z większym zaangażowaniem podchodził do tej sprawy bo każdy błąd mógł kosztować o wiele więcej niż opeer w komendzie głównej. Zdając się na MAteusza w kwestii obserwacji ich wabika i nieoczekiwanego gościa, skupił się zamiast tego na otoczeniu.
|
| Mike - 2011-06-03 23:22 |
- Dzięki - powiedział bezdomny i zaciągnął się papierosem. - Nie boisz się łazić tu po ciemku? Parę trupów już znaleźli. - zagadnął patrząc na Wisłę. Najwyraźniej, on się nie bał siedzieć po ciemku. I nie odczuwał chyba obawy ze spotkania obcego kolesia.
|
| Leoncoeur - 2011-06-09 18:14 |
Kamil dalej stał i patrzył.
|
| Andemus - 2011-06-09 23:45 |
Mateusz też.
|
| Yory - 2011-06-13 21:16 |
- Naprawdę? Nie słyszałem nic o tym. Opowiedz mi co się tu zdarzyło, że uważasz że powinienem się bać. - Jacek popatrzył na bezdomnego podejrzliwie. Próbował sobie przypomnieć czy gdzieś w raportach nie było wzmianki o przesłuchaniu bezdomnych z tej okolicy.
|
| Mike - 2011-06-13 22:32 |
Bezdomny zaciągnął się papierosem i przez chwilę milczał patrząc na wodę. - Ja nie uważam, ja wiem. Każdy boi się tego czego nie zna. Noc to czas gdy ludzie kryją się przed strachami. Po prostu większość z nich, zwłaszcza w miastach zapomniała już, co to znaczy samotność w mroku. - spojrzał na Jacka - A czy ty pamiętasz co to trach?
|
| Yory - 2011-06-14 22:49 |
- Każdy się czegoś boi. Wszystko zależy od tego czy potrafi się opanować ten lęk. Ale nie odpowiedziałeś mi na pytanie o co chodzi z tymi trupami Jacek patrzył uważnie na bezdomnego.
|
| Mike - 2011-06-15 23:50 |
- Znaleźli paru topielców, dziwna sprawa. Po nocy nikt nie zbliża się tu do wody. Paru chłopaków zniknęło, zostały po nich tylko graty - poklepał swoją torbę - żadnego nie znaleźli. Może wyjechali... ale jakoś w to nie wierzę. Spojrzał na Jacka. - Nie powiedziałeś co tu robisz.
|
| Yory - 2011-06-16 21:59 |
- Musiałem coś przemyśleć, a najlepiej mi się myśli w czasie spaceru. - Nie boisz chodzić samemu po nocy przy Wiśle skoro tu jest tak niebezpiecznie? - zapytał Jacek.
|
| Andemus - 2011-06-17 16:52 |
Gooościu odpuść sobie... - zalamentował szeptem jakby licząc że jego słowa spowodują jakieś pożądane zachowanie nieznajomego.
Prowadzona rozmowa mogła być tylko dowodem że każdy w swoim życiu potrzebuje czasami chwil kiedy może z kimś porozmawiać, wymienić swoimi uwagami, informacjami. Niestety akurat w tej chwili i w tym miejscu ten nieznajomy nie miał zbyt wiele możliwości do spełnienia swojego 'zachciejstwa'.
Mimo wszystko zmysły Mateusza były nadal aktywne, nie mógł wykluczyć że to co się dzieje jest tylko wstępem do innego bardziej dynamicznego rozwoju sytuacji, na które chciał być ja najlepiej przygotowany.
|
| Mike - 2011-06-17 23:08 |
- Ja już nie mam czego się bać. - podniósł się i wziął swoje tobołki. - No czas na mnie. Idę coś zjeść, muszę się pośpieszyć bo mi zajmą kolejkę. - Kopsniesz jeszcze szluga? - nieznajomy szykował się do odejścia.
|
| Yory - 2011-06-19 20:17 |
-Jasne - powiedział Jacek dając mu cała paczkę. Cały czas czujnie nie spuszczał wzroku z nieznajomego. Poczeka, aż bezdomny się oddali i zacznie dalej spacerować mając nadzieje, że jego wsparcie jeszcze nie usnęło z nudów.
|
| Leoncoeur - 2011-06-21 15:51 |
Kamil zapalił papierosa.
|
| Mike - 2011-06-21 23:35 |
Sterczenie nad Wisłą strasznie się dłużyło. Minęła godzina, ale nic ani nikt się więcej nie pojawił. Po wodzie przepłynęła jakaś łódź motorowa, ale poza światłami pozycyjnymi nic więcej nie było widać. Jacek spojrzał na zegarek jeszcze godzina i minie czas… Nagle zobaczył coś w wodzie. Jakiś ciemny kształt, po powierzchni rozeszły się kręgi. Może to gra świateł, ale jakby coś przepłynęło pod wodę w stronę środka rzeki. Coś sporego…
|
| Yory - 2011-06-22 22:42 |
Podszedł bliżej brzegu i wyjął latarkę. Czujnie się rozglądając skierował snob światła w kierunku gdzie widział to coś. Poczuł przypływ adrenaliny. W końcu coś się zaczyna dziać - pomyślał
|
| Mike - 2011-06-30 12:33 |
Światło latarki prześlizgiwało się po falach. Niestety nie wyłowił niczego z ciemności. Plusk fal o brzeg zabrał nowego znaczenia. Każde załamanie rytmu uderzających fal mogło być sygnałem, że ktoś się skrada... lub żaba spłoszona przez Jacka wskoczy do wody. Plusk gdzieś po prawej, w chybotliwy kręgi światła latarki wsunęły się kręgi na wodzie. Wśród mitów i legend warszawskich Jacek pamiętał też, że napisali o żywych rybach w Wiśle. I ich spotkanie było ponoć coraz częściej odnotowywane.
|
| Yory - 2011-07-05 21:08 |
Jacek spacerował cierpliwie rozglądając się uważnie. Wiedział, że często pierwszy patrol nic nie daje. Powoli oswajał się z nocą i otoczeniem czując się coraz pewniej. Potrafił już lepiej rozróżniać kształty otaczającego go terenu co dodawało trochę otuchy.
|
| Mike - 2011-07-06 18:47 |
Minuty zmieniły się w kwadrans, kwadrans stał się godziną. I nic niezwykłego się nie wydarzyło. I nie zanosiło się na to, oczywiście "coś" mogło nastąpić nagle, ale okienko czasowe popełnianych zabójstw dobiegło końca. Dalsze czekanie mijało się chyba z celem, choć z drugiej strony czasem cierpliwość popłaca. Być może na rano coś będzie z laboratorium, coś co rozświetli sprawy.
|
| Yory - 2011-07-07 20:05 |
Czas mijał. Jacek popatrzył na zegarek. Zrobiło się późno. Zaczął powoli iść w stronę samochodu. Chyba dzisiaj już nic się nie zdarzy.
|
| Mike - 2011-07-18 21:24 |
Kolejny dzień w nowym dziale zaczął się od zaskoczenia. Na ich biurku leżał raport patologa. A do tego dostali karty magnetyczne do drzwi. Prawdziwe cuda. Z namaszczeniem zasiedli przy biurku i zajrzeli do raportu. Tak jak się można było spodziewać, dziewczynę uduszono. Do tego miała parę siniaków na ramionach. Walczyła z napastnikiem ale jak widać bezskutecznie. Innych śladów nie było. Poza czymś za paznokciami. O dziwo i tu ktoś się sprężył. Albo mieli mało roboty w laboratorium, albo trafił się jakiś nadgorliwy stażysta. Hmm, materiał organiczny. Nawet badanie dna przeprowadzili. Tylko, że nic to nie dało. We wnioskach jakiś orzeł zapisał, że materiał był jakimś rzadkim okazem ryby. O znalezionej figurce nic nie wspomnieli, wiec nie wszyscy pracowali ekspresem.
|
| Leoncoeur - 2011-07-25 13:46 |
-No to ładnie - Kamil potarł brodę w zamyśleniu - Denatka uduszona przez rybę. Tam w laboratorium pracują albo nieźli dowcipnisie, albo konkretne zjeby. Kiwając się na krześle przeciągnął się i przeciągle ziewnął przeklinając w duchu poranne zmiany. -Będę leciał po fajki to wstąpie do tych błaznów i powiem im co sądzę o ich profesjonalnym badaniu śladów, może i z figurką coś posprawdzali. W ogóle to wszystko śmierdzi, żadnych punktów zaczepienia, tylko miejsce zbrodni, a tam zamiast mordercy festiwal żuli. Powtarzamy wycieczkę nad rzekę? Może tym razem dać jakąś przynętę a my trzej w obstawie?
|
| Andemus - 2011-07-29 14:44 |
Ostatni wieczór nie wypalił. I bynajmniej nie myślał w tej chwili o staniu nad brzegiem chłodnej Wisły <przeszły go ciarki> a o późniejszym wypadzie do klubu. Potrzeba wyskoczenia w miasto pojawiła się nagle, a właściwie wpłynęły na to dwie atrakcyjne dziewczyny w kusych spódniczkach. Zobaczył je w sklepie i doszedł do wniosku że trzeba sobie umilić wieczór. - A co - pomyślał wtedy - nie można żyć tylko pracą.
Wieczór był na tyle nieudany, że z niechęcią go teraz wspominał. Masa podpitych prostaczków albo wyglansowanych malczików a w środku grupka odpicowanych laseczek, nie dość że przeświadczonych o swym nienaturalnym pięknie to jeszcze nie wiadomo czy pełnoletnich. Tak.. dwie próby poznania kogokolwiek z jego zbyt elokwentnym językiem zdecydowanie nie pomogły. Co prawda stawiane drinki mogłyby zdecydowanie poprawić sytuację na foncie, ale nie miał ochoty wydawać dużo kasy tego wieczoru. Najwyraźniej wypadł na buca i to nie śmierdzącego kasą czyli nie wartego jakiejkolwiek uwagi. Co prawda mógł zagadać i zafascynować jakąś laseczkę swoją pracą - trupy..śledztwa.. tajemnicze zaginięcia nad Wisłą.. może to by chwyciło ale starał się nie ujawniać komukolwiek szczegółów swojej pracy. Fakt, brakowało kumpli, którzy albo nadal studiują albo pracują i zawsze wymyślają jakieś dobry motywy do rozmów.
- co? - spytał bo pytanie nie dotarło do niego w pełni i zrozumiał że coś śmierdzi - aaa, tak tak możemy zrobić jakąś przynętę.
|
| Yory - 2011-08-02 07:39 |
Jacek przejrzał raport. Tak jak się spodziewał nie był w nim nic niezwykłego. Co najwyżej dna ryby. Zastanowiło go to. Wiedział, że czasami hodowcy wypuszczają różne zwierzęta jak im się znudzą. Jedna k postanowił to sprawdzić. - Kogo tym razem proponujesz dać jako przynętę? -zapytał się Kamila
|